
Zdrowie w Polsce to kosztowny biznes
Medycyna to szerokie i bardzo złożone pojęcie branżowe, jednak wywołujące uczucie niepokoju w zwykłym, szarym człowieku. Każdy, kto miał choćby raz do czynienia z polską służba zdrowia, wszystkimi procedurami, utrudnieniami i przedłużającymi się skierowaniami do specjalistów wie, że uzyskanie fachowej pomocy czasami graniczy z cudem. Oczywiście nie jest to najczęściej winą samych medyków, ale szeroko pojętej służy zdrowia i regulacji prawnych określających limity dzienne, miesięczne i roczne na wykonywanie badań, pobyty w szpitalu i specjalistyczne zabiegi. Nie jest przecież tajemnicą, że oczekiwanie na zabiegi rożnego typu przeciągają się miesiącami, a nawet całymi latami. Wizyta w poradni okulistycznej i usuwanie zaćmy z jednego tylko oka rozciąga się na przestrzeni dwóch-trzech lat. Na wstawienie endoprotezy biodra trzeba czekać nawet siedem – osiem lat, co wiąże się z długotrwałą niepełnosprawnością pacjenta i przedłużającym się bólem stawów oraz niemożnością chodzenia, a co za tym idzie niepełnowartościowym funkcjonowaniem. Oczywiście takie świadczenia, na które oczekuje się latami są finansowane z ubezpieczeń i pilnuje ich dostępności Narodowy Fundusz Zdrowia- instytucja prowadząca wszystkie publiczne placówki z branży medycznej i zdrowotnej. Gdyby jednak ktoś nie mógł czekać tak długo na swoją kolej i realizację zabiegu zawsze może udać się na wizytę prywatną i samodzielnie sfinansować specjalistyczny zabieg. Tutaj terminy są dowolne, najczęściej dopasowane do możliwości i czasu pacjenta. Paradoksalnie bywa tak, że ten sam lekarz, który dzień wcześniej wyznaczył zabieg refundowany przez NFZ za trzy lata, wykonuje do w kilka dni później, jednak nie na koszt państwa, a samego pacjenta. Leczenie i kontakty z polską służba zdrowia są niestety mało przyjemne dla osób, które nie posiadają znaczących rezerw finansowych, bowiem opłacenie każdego zabiegu, każdej wizyty czy porady lekarskiej w prywatnym gabinecie jest dość drogie i niewielu pacjentów decyduje się na taki krok. Większość woli poczekać na swoja kolej, mimo ponoszonego bólu i długotrwałej niedyspozycji zawodowej. Mówi się, że w Polsce, aby iść do lekarza należy być zdrowym i do tego mieć zasobny portfel, bowiem bez tych dwóch czynników – mało kto jest w stanie pozwolić sobie na ponoszenie dużych wydatków związanych z poprawą swojego zdrowia. Niestety, po raz kolejny okazuje się, że regulacje prawne dotyczące szerokiej opieki zdrowotnej i działania państwowych przychodni medycznych i specjalistycznych placówek lekarskich finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia jest mało opłacalne – przede wszystkim dla samego zainteresowanego, czyli pacjenta.






